Google+ Followers

wtorek, 8 kwietnia 2014

Wirusy w natarciu.

Matka chora przykuta to łóżka a Maja od dwóch dni nic praktycznie nie je.
W niedziele wieczorem dopadło mnie jakieś chorubsko. Głowa pęka, w kościach łamie, gorączka a żeby nie było mało to dokucza jeszcze katar sienny.
Z Mają niby wszystko w porządku, nie ma gorączki ani innych podejrzanych objawów ale apetytu nie ma. Córa moja w ogóle jest niejadkiem ale teraz to przeszła sama siebie. W niedziele zjadła marne śniadanko - pół serka wiejskiego i nic więcej. W poniedziałek zjadła śniadanie ale za to dużo piła herbaty z cytryną i miodem. Dziś jest już troszkę lepiej, na śniadanie zjadła pół parówki i kanapkę, troszkę brokuła, jajko na miękko, miseczkę krupniku, spaghetti i dużo piła. 

Maja nie była dwa dni na dworze mam nadzieję,że jutro będę lepiej się czuła i będziemy mogły wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza.







3 komentarze:

  1. Aga, Ty się po prostu lenisz i już :)
    wybiegaj małą na dworze, to będzie miała apetyt ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dobre.
      Leniwa ze mnie kobita to prawda :P

      Usuń
  2. Mam nadzieje ze bedzie dobrze kochani i bedzie nowy post ze zdjęciami Majki :))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    swiat-corki-julki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń